top of page

ZAUFAĆ JEMU




Zaufać Jemu

Trochę prywatnie dziś albo mocno ponieważ chcę pokazać na moim przykładzie i trudnych doświadczeniach o co chodzi.

Tak przynajmniej na dziś to czuję.

Od jakiegoś roku dobrego mam takie a nie inne zdarzenia w życiu (na poziomie duchowym, mentalnym sama je tworzę) aby odpuścić cyborga albo zaufać Jemu jedynemu Bogu. Czyli przestać się lękać a miłować.

Jestem wyuczoną, tak nauczona, twardzielką.

Mocną kobietą, która zawsze, ale zawsze dawała sobie radę. Poczynając jak sięgam pamięcią sanatoria, przedszkola, szkoły, studia, podyplomówki, praca ma tzw. stołku i ostatnio Szwecja z wieloma wyzwaniami fajnymi ale również trudnymi bardzo.

O tym możesz czytać Motyl w



Skandynawii Renata Rakoczy

I tak tą twardzielkę niosłam w sobie. I to już nie mówię o zewnętrznych zachowaniach typu wstajesz, jesteś silna, dasz radę, kalendarza a w nim wszystko poukładane, motywacje i takie tam dzisiejsze modne rozwojowe działania. Czasami ją zrzucałam zachowując się jak dziewczynka (kto mnie to pamięta to wie) wierząc, że w ten sposób jestem czuła i delikatna.

Czyli cały czas zewnętrzna wręcz walka i odbijanie się od tej silnej do tej słabej.

Szukanie dla siebie spokoju wewnętrznego i zaufania do życia. Tu różne zabiegi od ukochiwania siebie, praca z wewnętrznym dzieckiem, otulanie, wcieleniowe bieganie i wybaczanie, medytacje, ustawienia systemowe i naprawdę różnego rodzaju zabiegi i poszukiwania psycho, mental i fizyczne.

I nadal nic...

Spokój przychodził na chwilę.

Siebie ukochiwanie, miłowanie, itd. dawało odprężenie na chwilę. A później ponownie lęk się wkradał i bujanie od silnej do słabej. Bo jak już sił zabrakło to oczywistym jest, że padniesz. A padłam już nie raz i wstawałam kolejny nie raz.

To wszystko w telegraficznym skrócie bo można z tego niezłą powieść napisać.

Jednak każdy kolejny, samodzielny w sensie dychowym, bo pomoc osób bliskich lub dalekich zawsze był i wdzięczna z ❤️...

Zawsze kolejne podnoszenie się więcej mnie kosztowało i szło coraz trudniej.

Ale ja nadal wewnętrznie przekonana, że dam radę 💪 no ja nie dam rady sama. Przecież już tyle przerobione, przetransformowane, wytrenowane, doświadczone.

Więc dam radę 👍💪👍💪 mówiła we mnie siłaczka i zakładała kolejną wręcz zbroje w lęku stojąc i walcząc.

Lub ostatecznie już w krzyku i wołaniu o czułość wręcz od eks, Córki i chyba całego świata. Tu również ucieczki w samotności i cała masa kolejnych rozgrywek umysłu

mi/nam znanych.

I dziś po kolejnej przewrotce swojego życia.

Zmianie miejsca zamieszkania, domu, kraju, zakończenia związku, pracy.

Dziś doszło do mnie. Analizując otoczenie wokół mnie, które pokazywało i chciało abym wstała i działała już, natychmiast (tak moje jestestwo to widziało) bo i wszystkich tak przyzwyczaiłam, baaa! Siebie najbardziej.

Dziś po wręcz niemocy totalnej na tyle żeby nawet nie móc włożyć tego cyborga a nie mówię już o zrobieniu kroku.

Dziś po lustrach w postaci eks, Córki, przyjaciół, znajomych.

Dziś po rozmowie z Piotr Jerzy Maćkała, dziękuję 🤗🙏 (tak, ja również potrzebuję wsparcia lub jak to fachowo się mówi w coachingu - superwizji) i kolejnej rozmowie z Córcią dziękuję za jej mądrość i wsparcie. 🙏❤️ rodzicom, Sisss, Jacek. Dziękuję, że w tej grze zwanej życiem tak pięknie i blisko prowadzicie.❤️ Dziękuję eks nr 2, znajomym a raczej ich oddaleniu. Dziękuję bo bez tej scenerii nie mogło by się pewnie to zrealizować.❤️

Dziś mnie oświeciło 😁😜🙃🥳😅

ZAUFAĆ JEMU!

Nie bój się i nie lękaj się, bo Pan, Bóg twój, będzie z tobą wszędzie, dokądkolwiek pójdziesz.” Joz 1,9

Zaufać Bogu, że jest i miłuje mnie taką jaka jestem. Tą słabą i tą silną. Że właśnie chodzi Mu o tak mocny fundament zaufania w Niego.

Że we mnie jest Jego czułość - moc i czas skończyć z tą walką. Walką wewnętrzną jaką staczałam z samą sobą. Z tą Zosią samosią i ukochiwaniem jedynie swego ego.

Że tego przysłowiowego cyborga mam odać Jemu. Odpuścić i przestać siebie ranić nosząc tą zbroję jak trofeum z lęku.

„Nie bój się, bom Ja z tobą, nie lękaj się, bom Ja Bogiem twoim! Wzmocnię cię, a dam ci pomoc, podeprę cię prawicą sprawiedliwości swojej.” Iz 41,10 (BW)

Jesoooo ależ ja uparta, że aż, do takiego momentu w moim życiu musiałam dojść albo upaść. Abyś do mnie się dostał i stał się we mnie mocą.

Dziękuję 🙏🤍

Połączyć serce i rozum w JEDNOŚCI Z BOGIEM.

W Jego mocy, czułości, miłości bezwarunkowej to mocny fundament.

Przenieść tą siłę ze swego "ja" zewnętrznego.

Do Jego, mojego wnętrza. Gdzie jestem Jego tylko i aż naczyniem.

Piszę to i się telepię jak galareta.

Niesamowite i ze szczęścia łzy lecą.

Nie wiem jak dalej.

Nie wiem co dalej.

To zupełnie nowe.

Tak na dziś to czuję.

Ale...

Oddaję się Tobie Boże i działaj proszę, prowadź dla dobra i w służbie Tobie, sobie i ludziom.

Twoja Rencia🙏🥰

Błogosławionego dziś Kochani 🤍🕊

Klinika Nata Nous 🍀

Służę konsultacją ONLINE

 
 
 

Komentarze


bottom of page