top of page

SMUTNO

Bywają takie dni że...

Smutno...

Nie wiedzieć czemu ale smutno.

Bo przecież realnie i namacalnie wszystko jest a w środku gdzieś... głęboko... tak poprostu... smutno.

I choć z natury swej jestem optymistką i cieszy każdy szczegół życia... to bywa i mnie chwilami smutno.

Długi czas uznawałam, że taki stan trza natychmiast zniwelować. Zakopać, zagłuszyć radiem, tv, itp.

Aż doszłam do dziś i uznaję taki stan u siebie.

Ba! Uczę się kochać również i w takim stanie.

Bo przecież to jedna z wielu naszych emocji od których ucieczka jest bezsensem. Jest kopaniem siebie, swojego ducha, ciała i umysłu.

Dziś dzień nienarodzonego dziecka. ❤

I w moim życiu taki etap przeszlam.

Dziś wspomnienia i świadomość, że jej (Liliana😇❤) duszyczka jest u Boga i patrzy na mnie... pomaga, koi, otula, daje ogromne ciepło w sercu.

I ten smutek w takiej czułości zaczyna się zmieniać w ciepło, które obecnie mogę dać sobie.


A jednocześnie przychodzi zrozumienie dla każdego człowieka. Że wszyscy w takich emocjach również gościmy i mamy do nich prawo.


To jak długo i jak mocno przywiązany jesteś do tego smutku to już zależy od Ciebie.


Im dłużej z nim walczyłam, wypychałam, kopałam... tym dłużej ze mną siedział i urastał do potwora, który wracał ze zdwojoną siłą.


Dziś ten smutek otuliła, zaakceptowała w sobie. I noszzz... cud!

Przemienił się w czułość dla siebie samej.

Haaa!

Jednak CUDA są.❤


Ach...

Życie... a my cały czas uczymy się akceptować wszystkie jego kolory i widzieć w tym dobro dla nas.

Przytulam Słonecznie 🌞

ReNata🌷

 
 
 

Komentarze


bottom of page