top of page

MOTYL W SKANDYNAWII

Dzień dobry Kochani i moja historio 😍

Piszę...

Za oknem jesteń i wieje, więc w domu można pod kocem w ciepełku przy lampie posiedzieć.

To jaki nastrój sobie stworzysz sam/a to już od Ciebie zależy.

Mam taką manię wręcz, że tam gdzie mieszkam, a różne były to miejsca na Szwedzkiej ziemi, to tworzę sobie oazę swego ciepełka. Taką anielską przystań. Przytulnie, podusie, kocyki, filiżanki, lampki, małe, ciepłe drobiazgi.

Lubię, kocham taką przestrzeń gdzie w swoim introwertycznym kąciku regeneruję swoje siły.

Tak, jestem z natury introwertyczką, gdzie energię zbieram w sobie w samotności.

Sama, samiusia, w ciszy.

Do tego doszłam po latach poszukiwań samej siebie i wielu trudnych przeżyciach, przebodzcowaniach jak również odkrywając siebie w hipnozie. Ale to na kolejnych stronach książki.

Introwertyk z bardzo wysoką wrażliwością na energię różnego rodzaju. Więc tu kolejna reklama moich umiejętności, które z wady zrobiłam zaletę i służę Tobie w odkrywaniu samej siebie.

Moja wysoka wrażliwość pozwala na odkrycie w Tobie tego czego nie pamiętasz a dziś już nie służy w twoim rozwoju duszy.

Czy zawsze tak miałam z tworzeniem ciepełka w domu?

Nie zawsze. Do 44 roku jak mieszkałam w Polsce a raczej po ciężkiej depresji i kilku latach psychoterapii oduczalam się bycia wręcz sterylną i bardzo poukładaną.

Co zmęczyło mnie i również rodzinę.

Wszystko raczej na chłodno, nowocześnie i zimno. Dziś tak to widzę.

Nasłynniejsza ma historia w oduczaniu się "sterylności" , tak nazwała to kiedyś moja Córcia, to uczenie się wieszania krzywo firanki.

Tak !

Uczenie się zaprzestanie czepiania się siebie samej aby firanka, mimo zmęczenia, wisiała prosto. Całe lata musiała wisieć idealnie. Ciągnęłam wręcz językiem po podłodze ze zmęczenia ale miała wisieć równiusieńko.

Więcie Kochane jak to jest. Szklanka nie w tym miejscu, sciereczka nie tak złożona. Rodzina na baczność postawiona a i siebie gnębiłam tą idealnością w nieskończoność... aż padłam.

Od psycholog dostałam zadanie.

Wiszać, celowo, krzywo firankę i sprawdzać samą siebie ile wytrzymam. Było różnie ale po roku udało się wytrzymać przez tydzień.

Okoliczności zamieszkania w Szwecji nauczyły mnie nieprzywiązywania do tego żadnej wagi, uwagi a wręcz oduczyły sterylności i wprowadziły ciepło, którego pragnęło tak bardzo me serce.

Córcia zawsze pytała, bywając u mnie na co róż nowych pokojach, mieszkaniach, jak ja to robię? Że zawsze jest, nawet jeśli był to mały wynajmowany pokój, zawsze jest tak miło.

Moja odpowiedź: To ja chciałam czuć się w każdym z tych pomieszczeń jak w moim wewnętrznym ogrodzie. Ciepło, przyjemnie, bezpiecznie, jak u Pana Boga za piecem.

Pokoi, mieszkań, przeprowadzek przez 7 lat miałam dziewiętnaście. W blokach, domkach, małe domki i najczęściej z wanną. Najmniejszy domek w Sztokholmie miał 10m2.

Podkreślam, że z wanną bo po pierwsze uwielbiam a drugie w Szwecji to trochę jak rarytas. Polityka Szwedzka wprowadza w spółdzielczych mieszkaniach (a takich jest więcej) wyłącznie montaż prysznica. Prawdopodobnie z oszczędności wody choć, szczerze, nie doszukiwałam się nigdy powodów tego faktu.

Siedem lat i dziewiętnaście przeprowadzek nauczyło mnie albo oduczyło zbieractwa tak powszechnego w naszym i mym życiu w Polsce.

Nauczyło cieszenia się z tego co mam i wdzięczności Bogu za każdy drobiazg tego co posiadam.

Nauczyło mnie wymiany rzeczy, których nie potrzebuję i w to miejsce robienia przestrzeni na nowe.

Nauczyło szacunku do tego co mam ale bez przywiązywania się, uzależniania się od przedmiotów.

Nauczyło mnie korzystania z rzeczy używanych wcześniej już przez kogoś innego.

W Szwecji popularne sa tzw. Loppisy. Czyli sklepy gdzie za niewielkie pieniądze możesz kupić rzeczy, które ktoś oddał bo były dla niego zbędne.

Nauczyło a wręcz opanowałam logistykę pakowania i rozpakowywania.

Więc jak potrzebujesz pomocy, to służę.

Jestem w tym idealna. Tu perfekcjonizm wskazany.

Ciąg dalszy i ogrom doświadczeń wkrótce i mam nadzieję, że znajdziesz coś dla siebie z mej przestrzeni doświadczeń.

Jednak na koniec dzisiejszego wpisu historia z klientką:

Nie mam własnego mieszkania (w Poslce były ... nawet trzy). Mieszkając w małym domku klientka stwierdzila, że fajnie tak jak mam, bo nie mam zmartwienia. Przeniosę się tu i tam. Ona mieszka w Szwecji a ma mieszkanie w Polsce na własność i same z nim problemy, tyle zachodu i nie wie po co.

Moja odpowiedź: proszę mi oddać bo po co Pani te problemy.

Czego mnie te doświadczenia nauczyły?

Szanuj co masz ale bez uzależniania się od tego co posiadasz. Dziękuj za wszystko nawet najmniejsze. Dziel się tym co w szafach masz pochowane i stoi latami niepotrzebne. Bo może kiedyś się przyda...

Resztę Kochani sami dla siebie wnioski wyciągnięcie a klientkę serdecznie bardzo pozdrawiam, jeśli będzie miała okazję to czytać.

Błogosławionego Kochani 🤍🕊

Zdjęcie z pierwszego roku mieszkania w Szwecji

Grudzień 2015

R.R. (5.10.2022)



 
 
 

Komentarze


bottom of page