top of page

KREACJE

Bawić się sobą świadomie to ciekawa sprawa.

Jak aktor. Zakłada różne maski, przebrania, wciela się w role.

Tak na przestrzeni moich lat. Wkładałam różne maski aby przypodobać się światu. Bo tak mnie nauczono. Bo takie konwenanse. Bo tak wypada i trza robić. Robić karierę, założyć rodzinę i być w tym wszystkim perfekto mobile.

I wszystko bez świadomości, choć wtedy wydawało się, że tego chcę i to lubię właśnie.


Kiedyś klient, na stanowisku z dziada pradziada, zapytał mmie:

- dlaczego tak zmieniam zawody, czy od początku nie wiedziałam kim chcę być?

Zastanawiałam się długo nad odpowiedzią.


Kim chcę być i kim jestem?


Czy zawód wykonywany może określać kim jesteś?!

Czy status majątkowy może określać kim jesteś?

Czy ukończone szkoły mogą określać kim jesteś ?


I analizując swoje akurat życie. Patrząc na nie z góry jak na film przez kogoś nakręcony. A ja w roli głównej Renaty.

Dochodzę do wniosku, że w toku wszystkich zawodów, szkół, ról w życiu. Które powinno się spełniać. Nijak mnie samej tam nie było.


Mam taką umiejętność, że w zależności od okoliczności, łatwo dostosowuje się do panujących reguł.

Czy to dobrze, czy źle... nie wiem.


Ale co się zadzieje, jak usiądziesz w domu? Tylko Ty i lustro. Zupełnie nago. Bez wszystkich ciuszków. Bo przecież każde ubranko wymaga nawet innego siadania, chodzenia, zachowywania.

Załóż spodnie to Twój krok i postawa się zmieni.

Nie bez podstawy, mówi się do kobiety.

Kup odlotowy stanik, załóż i wyjdź do ludzi.

Nikt tego nie widzi ale dla Ciebie to wzlot. Lepiej się czujesz, zgrabniejsza, kobieca bardziej.


Dlaczego tak mamy, że zewnętrzne drobiazgi sprawiają nam przyjemność i podnoszą naszą wartość?


Dlaczego będąc nago, nie widzimy swojej wartości?


Dlaczego znajomości uzależniamy od tego kto co sobą zewnętrznie reprezentuje?


I ostatnie!

Dlaczego nie widzimy wartości wewnętrznej każdego człowieka?


I najważniejsze!

Dlaczego sami w sobie tego nie widzimy?


Mam okazję w obecym momencie, spędzać sporo czasu wyłącznie z samą sobą.

I tak bardzo głęboko zaczynam odczuwać.

Dlaczego?


I tak w toku tych wszystkich powinności, czucia uczucia, emocji, myśli.


Dochodzę do wniosku, że WARTO!


Zauważyć , że bez zewnętrznej akceptacji nadal jesteś.

Że jesteś "nagi" i wartościowy.

Że jesteś by żyć w danym momencie.

Żyć według siebie i swoich wartości, które w toku życia ulegają również zmiane.

Żyć z poszanowaniem drugiej osoby.

Żyć z akceptacją inności innych i siebie.


Że może...

Wreszcie, czas najwyższy być i ŻYĆ!

Żyć świadomie w spełnieniu i szczęściu.

Żyć! tak poprostu być i żyć.


Jak to znajoma kiedyś powiedziała.

Ja dziś sobie pobędę. Niech Bozia martwi się dziś co z tym wszystkim zrobić.

A ja sobie poprostu POBĘDĘ.

I będę cieszyć się z bycia.😍


Może to pewnego rodzaju odpuszczenie.

Odpuszczenie tej napinki.

Że musisz jakiś być. Określić, nazwać, ubrać.

W słowa, zachowania.

Nie wiem...


Przytulam Słonecznie 🌞

 
 
 

Komentarze


bottom of page