KREACJE
- renata_rakoczy

- 20 sie 2019
- 2 minut(y) czytania
Bawić się sobą świadomie to ciekawa sprawa.
Jak aktor. Zakłada różne maski, przebrania, wciela się w role.
Tak na przestrzeni moich lat. Wkładałam różne maski aby przypodobać się światu. Bo tak mnie nauczono. Bo takie konwenanse. Bo tak wypada i trza robić. Robić karierę, założyć rodzinę i być w tym wszystkim perfekto mobile.
I wszystko bez świadomości, choć wtedy wydawało się, że tego chcę i to lubię właśnie.
Kiedyś klient, na stanowisku z dziada pradziada, zapytał mmie:
- dlaczego tak zmieniam zawody, czy od początku nie wiedziałam kim chcę być?
Zastanawiałam się długo nad odpowiedzią.
Kim chcę być i kim jestem?
Czy zawód wykonywany może określać kim jesteś?!
Czy status majątkowy może określać kim jesteś?
Czy ukończone szkoły mogą określać kim jesteś ?
I analizując swoje akurat życie. Patrząc na nie z góry jak na film przez kogoś nakręcony. A ja w roli głównej Renaty.
Dochodzę do wniosku, że w toku wszystkich zawodów, szkół, ról w życiu. Które powinno się spełniać. Nijak mnie samej tam nie było.
Mam taką umiejętność, że w zależności od okoliczności, łatwo dostosowuje się do panujących reguł.
Czy to dobrze, czy źle... nie wiem.
Ale co się zadzieje, jak usiądziesz w domu? Tylko Ty i lustro. Zupełnie nago. Bez wszystkich ciuszków. Bo przecież każde ubranko wymaga nawet innego siadania, chodzenia, zachowywania.
Załóż spodnie to Twój krok i postawa się zmieni.
Nie bez podstawy, mówi się do kobiety.
Kup odlotowy stanik, załóż i wyjdź do ludzi.
Nikt tego nie widzi ale dla Ciebie to wzlot. Lepiej się czujesz, zgrabniejsza, kobieca bardziej.
Dlaczego tak mamy, że zewnętrzne drobiazgi sprawiają nam przyjemność i podnoszą naszą wartość?
Dlaczego będąc nago, nie widzimy swojej wartości?
Dlaczego znajomości uzależniamy od tego kto co sobą zewnętrznie reprezentuje?
I ostatnie!
Dlaczego nie widzimy wartości wewnętrznej każdego człowieka?
I najważniejsze!
Dlaczego sami w sobie tego nie widzimy?
Mam okazję w obecym momencie, spędzać sporo czasu wyłącznie z samą sobą.
I tak bardzo głęboko zaczynam odczuwać.
Dlaczego?
I tak w toku tych wszystkich powinności, czucia uczucia, emocji, myśli.
Dochodzę do wniosku, że WARTO!
Zauważyć , że bez zewnętrznej akceptacji nadal jesteś.
Że jesteś "nagi" i wartościowy.
Że jesteś by żyć w danym momencie.
Żyć według siebie i swoich wartości, które w toku życia ulegają również zmiane.
Żyć z poszanowaniem drugiej osoby.
Żyć z akceptacją inności innych i siebie.
Że może...
Wreszcie, czas najwyższy być i ŻYĆ!
Żyć świadomie w spełnieniu i szczęściu.
Żyć! tak poprostu być i żyć.
Jak to znajoma kiedyś powiedziała.
Ja dziś sobie pobędę. Niech Bozia martwi się dziś co z tym wszystkim zrobić.
A ja sobie poprostu POBĘDĘ.
I będę cieszyć się z bycia.😍
Może to pewnego rodzaju odpuszczenie.
Odpuszczenie tej napinki.
Że musisz jakiś być. Określić, nazwać, ubrać.
W słowa, zachowania.
Nie wiem...
Przytulam Słonecznie 🌞




Komentarze